Lek na pamięć.

„Świat jest cudowny, ale nasza pamięć słaba i mdła. Naprawdę pozostaje w niej tylko to, co zostało zanotowane ołówkiem na papierze.” (A. Wajda, „Kino i reszta świata. Autobigrafia”, wyd. Znak, Kraków 2013, s. 310)

Reżyser miał tu na myśli swój szkicownik. Rysował w nim przelotnie chwytane obrazy otaczającego go świata. To jednak odnosi się nie tylko do rysunków. Z zapisywaniem jest podobnie. O tym, że czytanie poprawia pamięć, koncentrację, o wzbogacaniu słownictwa nie wspominając, pisać już chyba nie trzeba (a może właśnie trzeba, wciąż i wciąż i na nowo?…). Jeszcze lepszy skutek daje notowanie. Tak, tak, wydaje się to nie do zrealizowania w szalonym świecie, który szybciej wyposaża nas w stres niż w długopis, ale naprawdę warto spróbować. Wystarczy zapisać w małym notatniczku krótkie słowo, którego znaczenia do tej pory nie znaliśmy, zdanie, które do nas przemawia, cytat z czytanej książki warty przemyślenia, śmieszną anegdotę usłyszaną przypadkowo w tramwaju czy w kolejce w McDonaldzie. Zacznijmy trening: raz na tydzień uzupełniamy notatniczek i raz na tydzień czytamy to, co już w nim jest. Z kolejnymi tygodniami zwiększamy intensywność ćwiczenia. Nierealne? Na pewno prostsze niż Skalpel! Miej kaloryfer na brzuchu i dokręć uszczelki w głowie! Już po kilku seansach zauważysz, że wyostrzył Ci się zmysł obserwacji, łatwiej Ci się skupić i jakoś tak lżej się myśli. Może małe postanowienie na drugą połowę lata: zaczynamy patrzeć na świat przez pryzmat słów.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.